Regularne oszustwa klientów w hipermarketach
Regularne oszustwa klientów w hipermarketach
Ciągle głośne są sytuacje, gdy cena za produkt umieszczona na półce przy produkcie jest inna niż w kasie. Dlaczego do tej pory nikt nic z tym nie robi? Dla hipermarketów to łatwy zarobek i żerowanie na nieuwadze klientów.
Oczywiście jeśli klient zauważy i udowodni taką sytuację, to różnica ceny zostaje zwrócona. Bywa jednak tak, że duża większość klientów (osoby starsze, niedowidzące, żyjące w pośpiechu) nie zauważają różnicy cen. Innym nie chce się kłócić o kilkugroszową różnicę. Dla jednego klienta groszowa różnica nic nie znaczy ale dla hipermarketów… Wyobraźmy sobie, że dziennie taki tylko jeden produkt kupi 100 klientów, gdzie różnica wynosi powiedzmy 10gr. Załóżmy że nikt nie zauważy różnicy. Dzienny zarobek dla takiego hipermarketu to 10zł na jednym produkcie. W całym kraju takich hipermarketów jednej firmy jest sporo… A to tylko jeden produkt i jeden dzień. Zazwyczaj bywa tak, że produktów, które mają rożne ceny są… tysiące.
Polskie prawo określa jasno:
§ 3. ust. 2. Na wywieszkach podaje się ceny aktualne w momencie oferowania towarów.
§ 2. ust. 5. Ilekroć w rozporządzeniu jest mowa o: wywieszce – należy przez to rozumieć etykietę, tabliczkę lub plakat z wydrukowaną lub napisaną odręcznie ceną i nazwą towaru, niezłączone trwale z towarem.
Są to paragrafy z rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 10 czerwca 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad uwidaczniania cen towarów i usług oraz sposobu oznaczania ceną towarów przeznaczonych do sprzedaży.
Idą święta i zakupy w hipermarketach są coraz bardziej popularne i częstsze. Apelujemy, by nie dać się nabrać na sztuczki hipermarketów. Obserwujmy ceny, analizujmy wszystkie „promocje”, „zniżki” i „bonusy”, bo może się zdarzyć że rabat jest jedynie na papierze.
Oczywiście różnice cen mogą wprowadzać także zwykłe osiedlowe sklepy zachęcone łatwym zarobkiem. Po zakupach warto przeanalizować paragon jeszcze w sklepie i w razie wątpliwości i różnicy cen od razu interweniować. Nie dajmy żerować na nas „przedsiębiorczym” handlowcom.